W Walentynki nigdy nie spodziewałam się, że utknę w windzie z moim byłym mężem i jego dużo młodszą dziewczyną.
Napięcie rosło, tajemnice wyszły na jaw, a jedno szokujące wyznanie zmieniło wszystko.
Kiedy drzwi się otworzyły, wiedziałam jedno – to był najlepszy prezent walentynkowy, o jaki mogłam prosić.
W Walentynki stałam się osobą odpowiedzialną za to, by święto było wyjątkowe dla wszystkich innych.
Pracowałam jako kierowniczka hotelu, co oznaczało, że każdą kryzysową sytuację, każdą skargę i każdą prośbę na ostatnią chwilę rozwiązywałam z uśmiechem.
Jak to bywa w okresie świątecznym, w naszym hotelu panował całkowity chaos.
Każdy pokój był zarezerwowany, hotelowa restauracja była pełna par, a lista oczekujących była tak długa, że ludzie praktycznie błagali o wolne stoliki.
Pośrodku tego wszystkiego podszedł do mnie nasz szef kuchni, Rick. Zawsze flirtował, ale nigdy nie zwracałam na to większej uwagi – do teraz.
„Co się dzieje? Wszystko w porządku? Jesteś w porządku?” – zapytałam, gdy Rick podszedł bliżej. Wyglądał na zmęczonego, ale nie zestresowanego.
„Wszystko w porządku”, odpowiedział, kręcąc ramionami. „Mamy dużo zamówień, ale moja ekipa daje radę.”
„A dlaczego nie jesteś w kuchni?” – zapytałam, krzyżując ręce.
Na chwilę zawahał się. „Chciałem cię o coś zapytać.”
Uniosłam brew. „Co chcesz zapytać?” Rick rozejrzał się, a potem pochylił nieco.
„Jeśli nie masz planów po pracy, mogłabym ugotować dla nas kolację? Możemy razem świętować Walentynki.”
Zamrugałam oczami. „Czy flirtujesz ze mną?”
„Flirtuję z tobą już od jakiegoś czasu”, uśmiechnął się. „Cieszę się, że w końcu to zauważyłaś.”
Zamieniłam ciężar ciała na drugą nogę. „Nie wiem, czy to dobry pomysł.”
Rick skinął głową. „Jeśli zmienisz zdanie, będę czekał.” Po czym wrócił do kuchni.
Westchnęłam, pocierając czoło. Nie dlatego, że Rick mi się nie podobał – coś w nim mnie przyciągało, nawet gdy starałam się tego nie zauważać.
Był pewny siebie, zabawny i uprzejmy. Jednak moje serce wciąż miało zamieszanie związane z przeszłością.
Moje rozwody były wciąż świeże, nie byłam pewna, czy podjęłam właściwą decyzję.
Mike oszukiwał – to był fakt. Z tego powodu odeszłam. Ale wciąż zadawałam sobie pytanie.
Czy byłam za surowa? Czy powinnam dać mu jeszcze jedną szansę? Ludzie popełniają błędy.
Może za wcześnie odeszłam. Może pozwoliłam, by mój gniew przemówił głośniej niż moje serce.
Znowu westchnęłam, czując, jak ból osiada w mojej klatce piersiowej. Musiałam oczyścić myśli.
Poszłam do windy, nacisnęłam przycisk i weszłam do środka. Moje myśli krążyły, gdy drzwi się zamknęły.
Winda zatrzymała się na kolejnym piętrze. Rozkojarzona prawie wyszłam, potem zorientowałam się, że to nie moja. Zostałam w środku. Drzwi się otworzyły.
Zatrzymałam oddech.
Mike stał uśmiechając się, trzymając rękę na ramieniu młodszej kobiety. Miała jasne oczy, nieskazitelną cerę i energię, jaką mają tylko studenci.
Mój żołądek opadł.
Mike i kobieta weszli do windy, rozmawiając i śmiejąc się. Trzymała ogromny bukiet czerwonych róż i białych lilii, traktując je jak cenny skarb.
Zaświeciła na niego oczami pełnymi zachwytu, a on uśmiechnął się, jakby wygrał jakąś nagrodę.
„Nie spodziewałem się, że cię tu zobaczę” – powiedział Mike, obojętnie, jakbyśmy byli starymi znajomymi spotykającymi się przypadkowo w sklepie spożywczym.
Skrzyżowałam ręce. „Nie spodziewałeś się mnie zobaczyć w hotelu, w którym pracuję?” Mój głos był spokojny.
Mike zaśmiał się, obejmując dziewczynę w talii. „To Sandy, moja dziewczyna”, powiedział, pełen dumy.
Zmusiałam się do uprzejmego uśmiechu. „Karen. Miło mi cię poznać”, powiedziałam.
Twarz Sandy rozjaśniła się. „O! Ty jesteś Karen. Mike opowiadał mi o tobie”, powiedziała i skinęła głową, jakbyśmy miały jakąś wspólną tajemnicę.
Uniosłam brew. „Opowiadał ci?” – zapytałam, rzucając szybkie spojrzenie na Mike’a.
Sandy kiwnęła głową. „Tak, mówił, że wciąż jesteś… przywiązana”, powiedziała, kręcąc pasmem swoich idealnie uczesanych włosów.
Zaśmiałam się, ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, zwróciła się do Mike’a. „Kochanie, czy dzisiaj kupisz mi homara?” – zapytała, ściskając jego rękę.
„Oczywiście, dla ciebie wszystko…” zaczął Mike, ale zanim zdążył skończyć, winda nagle zatrzymała się. Światła zgasły, zostaliśmy w całkowitej ciemności.
Sandy krzyknęła. „Co się dzieje?” – krzyknęła, trzymając się ręki Mike’a.
Głos Mike’a był napięty. „Co się dzieje?” – zapytał.

Osiągnęłam radio na pasku. „Nie mam pojęcia. Pozwól, że sprawdzę z naszym technikiem. Nacisnęłam przycisk. „Earl, winda właśnie stanęła. Co się dzieje?”
W głośniku usłyszałam trzask, a potem głos Earla. „W tej okolicy jest przerwa w dostawie prądu. Generator nie może obsługiwać windy, ale przynoszą nowy.”
Westchnęłam. „Ile to potrwa?”
„Może godzinę, może dwie. Teraz jest dość duży ruch.”
„Czy możemy jakoś otworzyć drzwi?” – zapytałam.
„Jesteście utkwieni między piętrami. Nie da się was wypuścić”, odpowiedział Earl.
Sandy krzyknęła. „Chcecie powiedzieć, że utknęliśmy?” – jęczała.
„Wygląda na to” – wymamrotałam. „Chociaż włączcie światła.”
Po chwili winda ożyła. Wypuściłam powietrze. „Dzięki, Earl”, powiedziałam, wyłączając radio.
Sandy skrzyżowała ręce. „Nie mogę uwierzyć, że utknęliśmy w windzie w Walentynki.”
Wypuściłam suchy śmiech. „Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę utknęła w małej przestrzeni z moim byłym mężem i jego nową dziewczyną.”
Sandy wzruszyła ramionami. „No cóż, przynajmniej nie miałaś żadnych planów na dzisiaj wieczorem.”
Mike zaśmiał się. „Hej, nie każdemu się poszczęści, jak nam. Niektórzy ludzie po prostu nie potrafią znaleźć partnera.”
Mój żołądek się skręcił. „Może bym znalazła, gdyby mój były mąż mnie nie oszukał”, powiedziałam ostrym głosem.
Mike westchnął, pocierając skroń. „To było tylko raz.”
Zacisnęłam szczęki. „Wystarczył jeden raz.”
Sandy uśmiechnęła się słodko i pocałowała Mike’a w policzek. „Cóż, przynajmniej teraz jest ze mną szczęśliwszy.”
Skrzywiłam się. „Daj mu jeszcze kilka lat, a może być twoim ojcem.”
Sandy uniosła podbródek. „Miłość nie ma wieku.”
Uśmiechnęłam się. „W takim razie proponuję nauczyć się wczesnych objawów zawału serca. Ta wiedza może wkrótce się przydać.”
Mike zawołał. „Karen, przestań. Po prostu zazdrościsz.”
Wypuściłam suchy śmiech. „Zazdroszczę?” – powtórzyłam, kręcąc głową.
Bezbarwnie skinął głową. „Zrozumiałaś, jakiego mężczyznę straciłaś, a teraz ci żal, bo ja ruszyłem dalej, a ty wciąż o mnie myślisz.”
Patrzyłam na niego, prawie nie wierząc w to, co słyszę. „Żartujesz sobie?” Mój głos był ostry.
Mike zaśmiał się. „Och, idź. Jeśli udało mi się znaleźć taką dziewczynę jak Sandy, to tylko dowód, że jestem lepszy niż wielu facetów.”
Przewróciłam oczami, skrzyżowałam ręce. „Tak, jasne. Prawdziwy łup.”
Nasze głosy podniosły się, wypełniając małą przestrzeń. Mike uśmiechał się, rzucając jeden obelżywy komentarz po drugim, każdy cięty głębiej niż poprzedni. Odpowiedziałam, a moje rozczarowanie wybuchło.
Sandy skurczyła się w rogu, ręce mocno owinięte wokół swojej bukietu. Jej oczy uciekały między nami, uśmiech zniknął.
Arogancja Mike’a rozżarzała mój gniew, ale tak naprawdę paliło mnie zrozumienie, że nie był całkowicie w błędzie.
Zastanawiałam się, czy mogłabym go odzyskać. Widząc go z kimś młodszym, takim beztroskim, coś w środku się skręciło.
On ruszył dalej. Wciąż byłam utknęła. Prawie nie rejestrowałam, co mówię. Mój głos był ostry, moje słowa kąśliwe.
Wtedy Sandy przerwała kłótnię.
„Dość! Oboje przestańcie!” – krzyknęła Sandy, jej głos jak nóż przeciął napięcie. Potrząsnęła głową, ręce wciąż owinięte wokół bukietu. „Nie jestem jego dziewczyną, dobrze?”
Zamrugałam, mój gniew na chwilę ustał. „Co?” Mój głos zabrzmiał cicho.
Mike spojrzał na nią, szczęka zaciśnięta. „Jeśli teraz nie zamkniesz się, nie dostaniesz niczego, co obiecałem”, syknął niskim głosem.
Sandy przewróciła oczami. „Cokolwiek. Cała ta sytuacja jest obrzydliwa,” powiedziała.
„Widać, że ona wciąż ma do ciebie uczucia, a ty bawisz się nią, jakby to była gra. Jesteś głupi. Nie wiem, jak ktokolwiek cię kochał.”
Patrzyłam na nią, a myśli próbowały mnie dogonić. „Nie rozumiem, co się dzieje” – powiedziałam powoli.
„Nie jestem jego dziewczyną” – powtórzyła Sandy. Rzuciła bukiet na ziemię, jakby nagle jej się od niego znudziło. „Jestem tancerką.”
„Tancerką?” – zapytałam, marszcząc brwi.
„W klubie” – odpowiedziała.
Nacisnęłam. „Masz na myśli klub ze striptizem?” – zapytałam.
Sandy wzruszyła ramionami. „Tak.” Spojrzała na Mike’a, jej wyraz twarzy niewidoczny.
„A jeśli cię to interesuje, Mike przez







