Pomimo nieudanego pierwszego małżeństwa, znany dziennikarz i prezenter nie zerwał kontaktów ze swoim synem po rozwodzie.
Jego odpowiedzialne i pełne troski podejście do ojcostwa zwróciło uwagę jego drugiej żony, Julii. Kiedy Andrzej oświadczył się Julii, ta bez wahania przyjęła jego propozycję.
Wkrótce para doczekała się córki, Aleksandry. Rodzice dzielili obowiązki na równi, by móc kontynuować swoje kariery artystyczne.
Pewnego dnia, po powrocie z planu filmowego, Julia opowiedziała mężowi o chłopcu porzuconym przez matkę i zasugerowała jego adopcję.
Andrzej poparł pomysł żony, lecz w trakcie załatwiania formalności okazało się, że chłopiec ma brata.
Służby opiekuńcze doradziły, aby nie rozdzielać rodzeństwa. Stanąwszy przed trudnym wyborem, małżonkowie nie zawahali się i zdecydowali na adopcję obu chłopców.

Dziś bracia są już dorosłymi ludźmi. Przybrani rodzice w odpowiednim czasie wyjawili im prawdę o adopcji, jednak nie wpłynęło to negatywnie na relacje w rodzinie – wręcz przeciwnie, więzi pozostały tak samo silne i pełne ciepła.
Po śmierci Julii Norkiny w 2020 roku Andrzej wpadł w depresję, z której pomogły mu wyjść dzieci.
To one przekonały go, by ponownie ułożył sobie życie i znalazł kogoś, kto wniesie radość do jego codzienności.
Trzecią żoną Norkina została Irina Borodina. Córka Aleksandra wyznała dziennikarzom, że jej tata w końcu znów zaczął się uśmiechać.







