Aleksiej słyszał opowieści o mężczyznach, którzy przyłapywali swoje dziewczyny z innymi mężczyznami i w stanie szoku robili straszne rzeczy!
Nie usprawiedliwiał takiego zachowania, ale nigdy nie zastanawiał się, co sam zrobiłby w podobnej sytuacji.
Aż pewnego dnia, wracając wcześniej z rozmowy kwalifikacyjnej (Aleksiej właśnie stracił pracę i aktywnie szukał nowej), zastał w domu swojego najlepszego przyjaciela i jego dziewczynę Nataszę, w sytuacji, która nie pozostawiała pola do interpretacji.
Natasza, przestraszona, krzyknęła i spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.
Stary przyjaciel (teraz już oczywiście były) był spięty i prawdopodobnie myślał, że szykuje się bójka.
Ale Aleksiej nie był w szoku! Zamiast poczuć gniew, jego serce zabiło mocniej, a w oczach pojawiły się łzy. Westchnął głęboko.
«Odejdź!» powiedział do kogoś, kogo uważał niemal za brata.
Chłopak Natalii szybko się ubrał i uciekł. Natasza pozostała ukryta pod kocem.
Razem wybrali bieliznę w galerii handlowej… Aleksiej chciał rekiny, a wybrała głupie różowe serduszka.
„Miłość…” Natasza zatrzepotała rzęsami, „Nie jestem winna!”
Wywiązała się ostra i nikczemna kłótnia, w wyniku której Aleksiej dowiedział się, że to on sam nakłonił ją do niewierności.
Wygląda na to, że nie poświęcał jej wystarczająco dużo uwagi i nie wspierał jej finansowo, jak powinien to robić prawdziwy mężczyzna!
«Nie chcę cię więcej widzieć!» Natasza krzyknęła na koniec.
„Ja też” – odpowiedział Aleksiej spokojnym milczeniem, które go przestraszyło, i zaczął pakować torby.
Mieszkali w wynajętym mieszkaniu. Teoretycznie Aleksiej mógłby wrócić do domu, do rodziców.
Ale… nie chciała słuchać rad matki, że ostrzegała ją, by nie wiązała się z tą dziewczyną! Nie, wiedział, że nie będzie w stanie znieść ani jednego słowa więcej!
Potrzebował chwili samotności.
Rozwiązanie pojawiło się natychmiast, jakby zainspirował je jakiś nieznany czarodziej.
„Pojadę na wieś” – pomyślał Aleksiej.
Z walizką wypełnioną tylko najpotrzebniejszymi rzeczami udał się na dworzec kolejowy.
Dziadek Aleksieja mieszkał kiedyś w wiosce Użik. Nie byli ze sobą zbyt blisko…
Więc Aleksiej był bardzo zaskoczony, gdy miesiąc temu, po śmierci swojego dziadka Aleksandra Pietrowicza, dowiedział się, że ten zostawił mu wszystko, co miał, czyli dom na wsi i wszystko, co się w nim znajdowało.
Alexandru Petrovici był wybitną osobą, historykiem, profesorem uniwersyteckim, autorem licznych prac na temat mitologii zachodnioeuropejskiej.
Pisał także o swojej ojczyźnie. Kiedy przeszedł na emeryturę… Nie, nie zwariował, po prostu stał się ekscentrykiem!
Wprowadził się do wiejskiego domu należącego do jego dziadków i stał się pustelnikiem.
Czytał książki, korespondował z innymi badaczami i ciągle powtarzał, że pewnego dnia zrobi coś, co pozostawi wszystkich bez tchu!
Nawet gdy stan jego zdrowia się pogorszył, mój dziadek nie zgodził się na przeprowadzkę do miasta. Zmarł tutaj.
Aleksiej przybył do wioski wieczorem. Dom dziadka znajdował się na skraju wsi, blisko lasu.
Idąc ciemnymi ulicami, a potem ścieżką przecinającą zalaną łąkę, oświetloną jedynie pełnią księżyca i setkami gwiazd na błękitnym niebie, Aleksiej wdychał świeże powietrze, tak różne od miejskiego, słuchał treli ptaków i szelestu nocnych owadów, a woda rzeki płynęła tuż obok niego…
I teraz nareszcie poczuł spokój.
«Dobra!» No dobrze – pomyślał Aleksiej – on mnie zdradził, ale… takie jest życie! Takie rzeczy się zdarzają.
Muszę, jak to mówią, zachować się jak mężczyzna i iść naprzód.
I po raz pierwszy wybiorę się na małe wakacje tutaj, na wsi. Potem oczywiście wrócę do miasta i będę szukać pracy.
I jeszcze jedno… Tak, myślę, że może powinnam sprzedać dom mojego dziadka. Co mam z tym zrobić?
A skoro już tu jestem, to może sprawdzę, co trzeba naprawić, może pozbędę się czegoś, co już nie jest przydatne.
Od czasu do czasu Aleksiej odwiedzał dziadka i gdy tylko przekraczał próg jego domu, wspomnienia go zalewały.
Oto stare biurko z mahoniowym blatem, miejsce pracy dziadka. Oto jego ulubiony fotel, w którym zwykł czytać…
Oto ogromna biblioteka. Po odłożeniu torby i odpięciu butów Aleksiej zdał sobie sprawę, że zapomniał zabrać jedzenia.
Postanowił, że rano pójdzie do lokalnego sklepu. Do tego czasu…
Uśmiechając się, chłopiec obszedł biurko i usiadł na krześle. Skinął głową i uśmiechnął się smutno, dziadek marzył, aby wnuk poszedł w jego ślady i zrobił karierę!
Ale został menadżerem. Może to nie był najlepszy wybór? Może powinien wybrać coś, co naprawdę go pasjonuje?
Chociaż historia nigdy go specjalnie nie fascynowała.
Wykonując swoją pracę, Aleksiej zaczął przeszukiwać szuflady biurka. Były tam dokumenty, książki, najróżniejsze przedmioty…
Musiał je uporządkować stopniowo — pomyślał i je wyjął. Potem… Jego palce nacisnęły jakiś przycisk na spodzie szuflady.
Co to jest? Pochylił się i pokazał telefon komórkowy. Znów strzelił… Podwójne dno?!
„No cóż, dziadku, byłeś prawdziwym dupkiem!” — wykrzyknął Aleksiej, odkrywając sekretną skrytkę szuflady.
Aleksiej uważał, że tam właśnie powinny być ulokowane oszczędności staruszka. Był jednak nieco rozczarowany, gdy znalazł tylko kilka starych książek, map i fotografii…
A co to jest? Wyjął zapieczętowany list, na którym było napisane jego imię. List od dziadka?
Otwierając kopertę, Aleksiej zaczął czytać…
«Co za bzdura!» wykrzyknął po pięciu minutach. On po prostu nie chciał w to uwierzyć! Pewnie, pomyślał Aleksiej, dziadek ostatnio stracił rozum!
W swoim liście Aleksandru napisał siostrzeńcowi, że poświęcił ostatnie lata swojego życia na udowodnienie teorii, według której prawie 300 lat temu w pobliżu wioski Ujik ukryto słynny skarb, skradziony przez bandytów weneckim kupcom, którzy w rzeczywistości zmierzali do Indii.
Alexandru napisał, że ten skarb jest bezcenny! A co ważniejsze, nakazał swojemu siostrzeńcowi kontynuować dzieło i odnaleźć skarby!
„Dziadku, stary gawędziarzu” – Aleksiej uśmiechnął się smutno.
Nie uwierzył ani jednemu słowu tej historii! A on nawet nie miał zamiaru szukać skarbu…
Na koniec Aleksiej przygotował się do snu. „Po pół roku będę w stanie sprzedać dom, ale mogę zacząć szukać kupca już teraz”.
Muszę też coś zrobić z biblioteką i zastanowić się, co zrobić z kolekcją książek mojego dziadka…»
Skarb! Oczywiście! Aleksiej uśmiechnął się i zasnął. Gdyby był dziesięcioletnim chłopcem, to owszem, uwierzyłby w tę historię, ale cóż…
Nagle, w środku nocy, Aleksiej gwałtownie się obudził. Sięgnął po zegar stojący na stoliku nocnym, była trzecia w nocy.
Zazwyczaj spał dobrze, ale co go obudziło?
Co to za hałas? Myszki? Aleksiej słuchał uważnie… I zrozumiał, że to za dużo hałasu dla myszy!
Powoli wstał z łóżka, podkradł się do drzwi pokoju dziadka i zajrzał do głównego pokoju, gdzie dziadek urządził swoje biuro.
A w słabym świetle wpadającym przez okno Aleksiej dostrzegł sylwetkę człowieka.
Złodziej! Logiczna hipoteza przebiła mu się przez myśl i Aleksiej się napiął. Przyszedł, żeby kraść, skoro dom był pusty! Co za drań!
Aleksiej napiął się, przygotował… A gdy postać zatrzymała się i pochyliła nad biurkiem, rzucił się na nią jak jastrząb!
Po chwili niemal ogłuszył go przenikliwy krzyk kobiety! A złodziej, którego schwytał, rzucał się, jakby złapał panterę!
«Zamknij się, przestań!» Aleksiej musiał uwolnić tajemniczą nocną przybyszkę, ponieważ uderzyła go w nos i wyglądało, że może mu też trafić w oko.
Nieznana kobieta odskoczyła do tyłu i pozostała kilka kroków dalej. Teraz Aleksiej mógł ją lepiej obserwować. Była wysoka, szczupła, młoda…
„Kim jesteś?” zapytała: „Co robisz w domu dziadka Saszy?”
«Co?» Aleksiej szeroko otworzył oczy. Dziwne, że złodziej zadawał takie pytania! Wyglądało na to, że to on włamał się do domu, a nie ona!
«Co?» Aleksiej zapytał ponownie. Nie do wiary, że złodziej zadawał takie pytania!
„Właściwie” – odpowiedział – „to mój dom. Mam na myśli… mojego dziadka.”
Odpowiedź ta najwyraźniej rozjaśniła sytuację kobiecie. Przechyliła głowę i przyjrzała mu się uważnie.
I jeszcze jedno… Tak, myślę, że może powinnam sprzedać dom mojego dziadka. Co mam z tym zrobić?
A skoro już tu jestem, to może sprawdzę, co trzeba naprawić, może pozbędę się czegoś, co już nie jest przydatne.
Od czasu do czasu Aleksiej odwiedzał dziadka i gdy tylko przekraczał próg jego domu, wspomnienia go zalewały.
Oto stare biurko z mahoniowym blatem, miejsce pracy dziadka. Oto jego ulubiony fotel, w którym zwykł czytać…
Oto ogromna biblioteka. Po odłożeniu torby i odpięciu butów Aleksiej zdał sobie sprawę, że zapomniał zabrać jedzenia.
Postanowił, że rano pójdzie do lokalnego sklepu. Do tego czasu…
Uśmiechając się, chłopiec obszedł biurko i usiadł na krześle. Skinął głową i uśmiechnął się smutno, dziadek marzył, aby wnuk poszedł w jego ślady i zrobił karierę!
Ale został menadżerem. Może to nie był najlepszy wybór? Może powinien wybrać coś, co naprawdę go pasjonuje?
Chociaż historia nigdy go specjalnie nie fascynowała.
Wykonując swoją pracę, Aleksiej zaczął przeszukiwać szuflady biurka. Były tam dokumenty, książki, najróżniejsze przedmioty…
Musiał je uporządkować stopniowo — pomyślał i je wyjął. Potem… Jego palce nacisnęły jakiś przycisk na spodzie szuflady.
Co to jest? Pochylił się i pokazał telefon komórkowy. Znów strzelił… Podwójne dno?!
„No cóż, dziadku, byłeś prawdziwym dupkiem!” — wykrzyknął Aleksiej, odkrywając sekretną skrytkę szuflady.
Aleksiej uważał, że tam właśnie powinny być ulokowane oszczędności staruszka. Był jednak nieco rozczarowany, gdy znalazł tylko kilka starych książek, map i fotografii…
A co to jest? Wyjął zapieczętowany list, na którym było napisane jego imię. List od dziadka?
Otwierając kopertę, Aleksiej zaczął czytać…
«Co za bzdura!» wykrzyknął po pięciu minutach. On po prostu nie chciał w to uwierzyć! Pewnie, pomyślał Aleksiej, dziadek ostatnio stracił rozum!
W swoim liście Aleksandru napisał siostrzeńcowi, że poświęcił ostatnie lata swojego życia na udowodnienie teorii, według której prawie 300 lat temu w pobliżu wioski Ujik ukryto słynny skarb, skradziony przez bandytów weneckim kupcom, którzy w rzeczywistości zmierzali do Indii.
Alexandru napisał, że ten skarb jest bezcenny! A co ważniejsze, nakazał swojemu siostrzeńcowi kontynuować dzieło i odnaleźć skarby!
„Dziadku, stary gawędziarzu” – Aleksiej uśmiechnął się smutno.
Nie uwierzył ani jednemu słowu tej historii! A on nawet nie miał zamiaru szukać skarbu…
Na koniec Aleksiej przygotował się do snu. „Po pół roku będę w stanie sprzedać dom, ale mogę zacząć szukać kupca już teraz”.
Muszę też coś zrobić z biblioteką i zastanowić się, co zrobić z kolekcją książek mojego dziadka…»
Skarb! Oczywiście! Aleksiej uśmiechnął się i zasnął. Gdyby był dziesięcioletnim chłopcem, to owszem, uwierzyłby w tę historię, ale cóż…
Nagle, w środku nocy, Aleksiej gwałtownie się obudził. Sięgnął po zegar stojący na stoliku nocnym, była trzecia w nocy.
Zazwyczaj spał dobrze, ale co go obudziło?
Co to za hałas? Myszki? Aleksiej słuchał uważnie… I zrozumiał, że to za dużo hałasu dla myszy!
Powoli wstał z łóżka, podkradł się do drzwi pokoju dziadka i zajrzał do głównego pokoju, gdzie dziadek urządził swoje biuro.
A w słabym świetle wpadającym przez okno Aleksiej dostrzegł sylwetkę człowieka.
Złodziej! Logiczna hipoteza przebiła mu się przez myśl i Aleksiej się napiął. Przyszedł, żeby kraść, skoro dom był pusty! Co za drań!
Aleksiej napiął się, przygotował… A gdy postać zatrzymała się i pochyliła nad biurkiem, rzucił się na nią jak jastrząb!
Po chwili niemal ogłuszył go przenikliwy krzyk kobiety! A złodziej, którego schwytał, rzucał się, jakby złapał panterę!
«Zamknij się, przestań!» Aleksiej musiał uwolnić tajemniczą nocną przybyszkę, ponieważ uderzyła go w nos i wyglądało, że może mu też trafić w oko.
Nieznana kobieta odskoczyła do tyłu i pozostała kilka kroków dalej. Teraz Aleksiej mógł ją lepiej obserwować. Była wysoka, szczupła, młoda…
„Kim jesteś?” zapytała: „Co robisz w domu dziadka Saszy?”
«Co?» Aleksiej szeroko otworzył oczy. Dziwne, że złodziej zadawał takie pytania! Wyglądało na to, że to on włamał się do domu, a nie ona!
«Co?» Aleksiej zapytał ponownie. Nie do wiary, że złodziej zadawał takie pytania!
„Właściwie” – odpowiedział – „to mój dom. Mam na myśli… mojego dziadka.”
Odpowiedź ta najwyraźniej rozjaśniła sytuację kobiecie. Przechyliła głowę i przyjrzała mu się uważnie.
„Aleksiej?” zapytała.
„No więc… Skąd znasz moje imię? „A… co tu robiłeś?” zapytał.
„Nie patrzyłam” – odpowiedziała – „Po prostu przyszłam… Czy to znaczy, że jesteś wnukiem Aleksandra?”
„Aleksiej?” zapytała.
„Więc… skąd znasz moje imię?” „A… co tu robiłeś?” zapytałem.
„Nie patrzyłam” – odpowiedziała – „Po prostu przyszłam… Czy to znaczy, że jesteś wnukiem Aleksandra?”
„Tak, to prawda!” „Ale kim ty jesteś?” pyta Aleksiej.
„Swietłana…” – przedstawiła się.
Coś tu stało się jasne! Aleksiej przypomniał sobie rozmowę ze swoim dziadkiem, dawno temu…
Powiedział jej, że chociaż nie nudzi się na wsi, to ma dziewczynę.
Aleksiej był zaskoczony, że starzec zaprzyjaźnił się z młodą kobietą, ale dziadek wyjaśnił, że zawsze marzył o tym, aby mieć wnuczkę. Dziewczynka miała na imię Swietłana, została sierotą w dzieciństwie, miała 18 lat, gdy jej rodzice zginęli w wypadku.
„Mądra dziewczyna” – chwalił ją dziadek – „chce zostać historykiem sztuki!” Wygląda na to, że los mi to zesłał, gdyż mój bratanek nie wykazał się szczególną wrażliwością na wielkie nauki…»
Po zapaleniu światła dziadek powiedział mu kilka ważnych słów.
„Ale nie rozumiem, co tu robiłeś w nocy!” powiedział z prawdziwym zainteresowaniem. „Jak dostałeś się do domu?” „Czy wyłamałeś jakieś zamki?”
„Co o mnie myślisz?” odpowiedziała ze szczerym oburzeniem. «Nie! Ja mam

Następnego ranka Aleksiej miał przed sobą dwa ważne zadania: pójść do sklepu, bo głód już go dręczył, a następnie odwiedzić Swietłanę i podzielić się z nią swoimi myślami.
I pierwsze zadanie wykonał znakomicie: kupił wszystko w sklepie, wrócił do domu, szybko ugotował makaron i dodał puszkę mięsa…
Następnie, zabierając ze sobą mapy, listy i kilka innych dokumentów, udał się w stronę Swietłany.
Po drodze Aleksiej obserwował wszystko, co działo się wokół niego. I naprawdę spodobało mu się to, co zobaczył! Wieś Ujik okazała się cywilizowaną i szanowaną osadą.
Wiele domów było solidnych i, jak twierdził sprzedawca, mieszkańcom niczego nie brakowało.
„Cześć” – uśmiechnął się, gdy spotkał Swietłanę na podwórzu swojego domu, tuż za bramą.
— Czy ty jesteś zupełnie szalony?! — wyszeptała ze złością, chwytając go za ramię z niespodziewaną siłą i wciągając do domu — co, chcesz wszystko zepsuć?!
„Co zrobiłem?” — zastanawiał się Aleksiej, szczerze zdezorientowany.
— Udajesz czy naprawdę jesteś idiotą?! — Swietłana, marszcząc brwi, lekko uderzyła go pięścią w ramię.
Oczywiście, nie był to odpowiedni moment… Ale Aleksiej nie mógł nie zauważyć po raz kolejny, jak piękna była dziewczyna!
Nawet kiedy się złościła, wyglądało to na niej dobrze.
— „Czy ktoś będzie miał tyle szczęścia, że kiedyś ją poślubi?” — pomyślał Aleksiej. Ale ja, dodał w myślach, miałem pecha… Wpadłem w tę pułapkę kłamców, Natasza!
Ale Aleksiej nie miał czasu, by się nad tym zbyt długo zastanawiać, ponieważ Swietłana zaczęła mu tłumaczyć, co zrobił źle.
Tak naprawdę wszystko zaczęło się od tego, że kiedy Aleksiej przybył rano do wiejskiego sklepu, był zdecydowanie zbyt gadatliwy! Niektórzy miejscowi znali go jako wnuka szalonego starca i pustelnika Aleksandra.
Kilka osób stojących w kolejce oraz sprzedawczyni wyraziły kondolencje w związku z niedawną stratą.
Po kilku słowach zaczęli rozmawiać. A potem Aleksiej po pierwsze powiedział im, że zamierza sprzedać dom swojego dziadka, a po drugie zapytał, czy ktoś zna dobrego przewodnika, który dobrze radzi sobie z wędrówkami po okolicy.
Bo, jak rozumiesz, musiał spełnić ostatnią wolę swojego dziadka i formalnie rozpocząć poszukiwania skarbu, który, oczywiście, nie istniał!
„Powiedz mi,” strofowała go Swietłana, „jaki trzeba być, żeby wszystko zepsuć, zanim się w ogóle zacznie?”
Czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, co się teraz wydarzy?
„Nie” – Aleksiej pokręcił głową – „a co dokładnie?” Naprawdę myślisz, że miejscowi nie znają już tej legendy?
— Znam ją — westchnęła Swietłana — ale teraz dowiedzą się także, że twój dziadek w nią wierzył!
— No i co z tego? — zapytał zdziwiony Aleksiej.
— No cóż, uważano go za mądrego człowieka! W pewnym momencie udzielał nawet lekcji w lokalnym klubie! A jeśli taki człowiek uwierzył w skarb…
Oznacza to, że teraz każdy będzie chciał szukać! — teraz Swietłana wydawała się tak roztrzęsiona i zła, że Aleksiej poczuł się winny.
„Nie pomyślałeś o tym, żeby pokazać im mapy i notatki?”
Na szczęście Aleksiej nie miał czasu, żeby je komukolwiek pokazać.
Nigdy by mu nie przyszło do głowy, żeby coś takiego zrobić! Jeszcze raz przeprasza Swietłanę za swoje błędy. Wyglądało na to, że mu wybaczyła.
Następnie wspólnie zaczęli czytać i badać wszystko, co znaleźli w tajnym schowku biura dziadka Aleksandra.
Było oczywiste, że Swietłana radziła sobie z tym o wiele lepiej niż Aleksiej.
„Mamy tu takie miejsce” – powiedziała, dotykając ołówkiem obszaru zaznaczonego na mapie – „dobre miejsca na owoce, ale też niebezpieczne…”
„W takim razie nie powinniśmy tam iść!” — powiedział szybko Aleksiej.
„Tak, tak” – odpowiedziała stanowczo – „skoro Alexandru myślał, że on tu jest, to znaczy, że musimy iść!”
I w zasadzie Swietłana już następnego dnia była gotowa wyciągnąć Aleksego na niebezpieczną wyprawę do lasu, ale mimo prognoz pogody ogłaszanych przez meteorologów, w kolejnych dniach pogoda była tak zła, że nie odważyli się nawet wychodzić z domu!
Padał deszcz, padał grad, wiał silny wiatr…
Co mógł wtedy zrobić? Nic! Nie mając nic lepszego do roboty, Aleksiej i Swietłana znaleźli powód, żeby spędzać ze sobą więcej czasu.
Rozmawiali o życiu, o niczym… I w krótkim czasie Aleksiej, nie zdając sobie z tego sprawy, czuł się coraz bardziej pociągany do tej prostej, ale niesamowitej i silnej dziewczyny.
Swietłana była sama… Ale miała tu, we wsi, wielu przyjaciół. Jednak nie towarzyszył jej żaden narzeczony ani rycerz.
W końcu pogoda poprawiła się na tyle, że mogli wyruszyć na wyprawę.
„Czy wiesz, co zrobiłeś, kiedy powiedziałeś wszystkim o skarbie?” — zapytała Swietłana z uśmiechem na twarzy, pewnego dnia, kiedy pogoda się zmieniła i wyszło słońce.
Najwyraźniej miejscowi nie mogli się doczekać, żeby usłyszeć tę wiadomość, więc wszyscy wyszli z łopatami i rozrzucali ją po okolicy!
Szukali na brzegu rzeki, na polu, w starym rowie… Wielu potraktowało opowieść o skarbie bardzo poważnie i teraz, niczym psy myśliwskie, kopali w okolicy!
„Dobrze, że tylko my wiemy, gdzie szukać” – zauważyła Swietłana z wyższością w głosie, pakując do plecaka wszystko, czego potrzebowała na krótką wycieczkę.
„Jesteś pewien, że musimy to wszystko nieść?” — zapytał Aleksiej z powątpiewaniem, wskazując na plecak, który wyglądał, jakby wypchano go słoniem.
— Widać, że jesteś z miasta! — Swietłana uśmiechnęła się bez złośliwości — chodźmy, idziemy! W przeciwnym razie nie dotrwamy do wieczora…
Mieli już wychodzić, gdy ktoś zapukał do drzwi. Aleksiej otworzył drzwi… I ze zdumieniem zobaczył na progu swoją byłą dziewczynę.
„Co ty tu robisz?” — zapytał zdezorientowany, patrząc na Nataszę.
— Moja droga! — krzyknęła sztucznym głosem — nie dam rady bez ciebie!
Aleksiej chciał ją zrzucić z progu… Ale był na to za dobrze wykształcony! Więc zaprosił ją do środka.
— Kim jesteś? — zapytała Natasza, widząc Swietłanę — Czy zatrudniłaś pokojówkę, żeby pomogła ci posprzątać to miejsce?
Zaciskając zęby, Aleksiej przedstawił ich sobie. Powiedział, że Swietłana była przyjaciółką jego dziadka, ale kiedy przyszło do przedstawienia Nataszy… utknął.
„Rozstaliśmy się” – dodał w końcu zdecydowanie.
«Nie słuchaj go!» — Natasza roześmiała się z fałszywą wesołością — mój kochanku! Kochamy się… Wiesz, myślę, że musimy ze sobą porozmawiać.
— NIE! — krzyknął Aleksiej.
I w tym momencie wydało mu się, że byłby gotów nieść kilka ciężkich plecaków, byleby tylko uciec od byłej dziewczyny.
„Przyszłaś na próżno, Natasza” – powiedział jej surowo – „wszystko między nami skończone”.
Natasza zaczęła płakać. Potem spojrzał na Swietłanę… I w końcu, po kilku łzach, odszedł… Ale ani Aleksiej, ani Swietłana nie wiedzieli, że Natasza ukryła się w pobliżu i zamierzała pójść ich śladem!
Nie, Natasza nie zamierzała łatwo zrezygnować z takiego mężczyzny jak Aleksiej! Ona chciała jego… Tak naprawdę jego pieniędzy, które miała zarobić na sprzedaży domu.
A żeby sprowadzić Aleksieja z powrotem, Natasza musiała teraz dowiedzieć się, co łączyło go z tą prostą dziewczyną, Swietłaną?
A gdy dwaj poszukiwacze skarbów weszli do lasu, podążając trasą oznaczoną na starych mapach genialnego historyka, wraz z nimi w milczeniu podążała trzecia postać.
Las nagle się kończył. Kilka kroków dalej otaczały ich wielkie, tajemnicze drzewa, a promienie słońca ledwo przebijały się przez ich gałęzie… i nagle wszystko się skończyło.
Aleksiej i Swietłana dotarli na skraj zielonej łąki, porośniętej drobnymi kwiatami. Miejsce to miało idealnie okrągły kształt.
Aleksiej miał skojarzenie: wyglądało to jak medalion w starym i cennym klejnocie! Zielony medalion otoczony gęstym lasem.
„Wygląda na to, że jesteśmy na miejscu” – powiedziała Swietłana, odkładając plecak, przeciągając się i uśmiechając. „Jesteśmy na miejscu!”
— Jesteś pewien? — zapytał Aleksiej z powątpiewaniem. — Wydawało mi się, że musimy jeszcze szukać w wielu miejscach i nie jest pewne, czy znajdziemy cokolwiek dzisiaj lub kiedykolwiek!
A swoją drogą – dodał zamyślony – dlaczego tutaj? Wiesz, nie za bardzo lubię to miejsce… Chociaż wygląda całkiem nieźle.
Może zrobimy piknik? — i zrób krok naprzód z pewnością siebie.
— Uważaj! — woła Swietłana — jesteśmy na bagnach… A tam — wskazuje przed siebie — każdy krok może prowadzić do wody.
Jeśli chodzi o Twoje pytanie, nie wybrałem tego miejsca przypadkowo! Spójrz, widzisz, jakieś sześćdziesiąt lat temu podjęto próbę osuszenia…
Jednak natura nie poddała się. A potem wyrwali tu drzewo. Spójrz, spójrz — i dał jej fotografię starego drzewa z pokrzywionym pniem, rosnącego na skraju bagna.
Czy to Ci czegoś nie przypomina? zapytała.
— NIE. Czy powinienem? — Aleksiej wzruszył ramionami.
— Przyjrzyj się bliżej! Uruchom swoją wyobraźnię! — nalegała.
— No cóż, to drzewo jest dziwne — pomyślał Aleksiej — jeśli przyjrzeć mu się uważnie, wygląda jak… duch lasu! To tak, jakby utknął w skoku.
— Dobrze zrobiony! — pochwaliła go Swietłana. A z jej pochwały Aleksiej poczuł ciepło







