Ostatni rok dla Niny był najtrudniejszy w całym jej okresie nauki.
Jeśli wcześniej ktoś jeszcze myślał o nauce, to w ostatniej klasie wszyscy, jakby zapomnieli, po co tu są.
Wokół już zaczęły się romanse, rozmawiano o planach na przyszłość, pieniądzach, ubraniach. Nina pozostała jakby obcym człowiekiem, jej przyszłość wydawała się ponura.
Pomimo tego, że dobrze się uczyła, w ich rodzinie brakowało pieniędzy. A ubrania, które miała, były już noszone przez kilka lat. Nina zastanawiała się, czy kiedykolwiek miała nową sukienkę?
Po długim namyśle przypomniała sobie, że pierwszą klasę zaczęła z nowymi rzeczami. Jak dawno to było, wtedy tata jeszcze nie był taki, a mama…
Nina i wcześniej nie bardzo utrzymywała kontakt z kolegami z klasy, a właściwie oni nie rozmawiali z nią. A w tym roku czuła się prawdziwą outsiderką.
Wydawało się, że wszyscy są już dorosłymi ludźmi, jednak prześladowania wobec niej stawały się coraz częstsze. A dziś wszystko przerodziło się w nie do zniesienia sytuację.
Dzień rozpoczął się jak zwykle. Wszyscy usiedli, pierwsza lekcja. Nina nie lubiła być w centrum uwagi, więc zapytała:
— Może, Galino Andriejewno, mogłabym odpowiedzieć tutaj?
I natychmiast rozległ się śmiech:
— Novikova boi się, że przy tablicy wszyscy zobaczą, ile łat na jej sukience.
— Nie, boi się, że sukienka nie wytrzyma takiego obciążenia i po prostu się rozerwie.
Śmiali się zarówno dziewczyny, jak i chłopcy. Klasa się śmiała, a Galina Andriejewna nie mogła ich uspokoić.
— Novikova, a jak pójdzie na studniówkę? U nas chyba nie ma sklepów, gdzie sprzedają takie ubrania.
Nina chwyciła plecak i jak kula wybiegła z klasy. Słyszała, jak Galina Andriejewna krzyczała:
— Svetlova, zamknij się! Novikova, wróć!
Ale kto ją usłyszał, skoro wszyscy już uważali się za dorosłych i mądrych?
W domu było jak zawsze. Tata już spał, najprawdopodobniej dobrze pijany. Leżał na całej sofie, nie mógł nawet nogi na nią rzucić, jeszcze pachniał alkoholem.
W kuchni był stos brudnych naczyń, głównie z wygaszonymi papierosami, kilka pustych butelek, a stół był zalany czymś lepkim.
Nina otworzyła okno, z ulicy wpadł świeży wiatr. W tym roku kwiecień był dość ciepły, ale to wciąż był wczesny wiosna.
Przez nieco ponad godzinę Nina myła, szorowała i sprzątała pozostałości po tacie, ciągle myśląc, że mogło być inaczej, gdyby mama żyła.
Nina wiedziała, że tata bardzo kochał mamę. Pewnie dlatego nie potrafił poradzić sobie z jej utratą. Już od 10 lat wymyślał przypadkowe prace, a większość pieniędzy wydawał na alkohol.
Na początku nie było to tak widoczne. Chodził do pracy, a pił tylko wtedy, gdy Nina już spała.
Później zaczął pić wieczorami, ale wtedy Nina już go widziała. A potem coraz trudniej było mu poświęcić czas na pracę. Lubił powtarzać:
— Nic, Ninochka, teraz tata już ostatni raz i koniec. Będziemy z tobą żyć dobrze.
Ale tego «dobrego» nigdy nie było. Nina płakała, prosiła tatę, by przestał, czekała, aż w końcu przestanie pić, ale nic się nie zmieniało, wszystko tylko się pogarszało.
Nina usłyszała szmer i nagle się odwróciła. W drzwiach kuchni stał tata. Serce jej zabiło. W swoich 45 latach wyglądał na 60, a może nawet 70.
— Córeczko, dlaczego tak wcześnie?
I wtedy zalały ją emocje. Zaczęła mówić cicho, a potem przeszła na krzyk.
— Wcześnie?! W szkole nie ma dla mnie miejsca, rozumiesz?
Nina rzuciła kurtkę na krzesło i szybko przebiegła obok taty. W przedpokoju rozległ się głośny trzask drzwi. On opadł na krzesło i mruknął:
— No, teraz ci łatwiej?
— Coś się stało? — zapytała kobieta stojąca obok Niny, która przez wiele lat pracowała w aptece w ich bloku. Wszyscy znali Inę Romanowną.
— Nie, z tatą wszystko w porządku, — odpowiedziała Nina, — jeśli można, to po prostu usiądę, zapomnę.
— Żadna problem w życiu nie rozwiąże się milczeniem.
Nina, zatykając nos i szlochając, opowiedziała wszystko, co wydarzyło się tego dnia.
— Musisz pójść do dyrektora. Co to za sprawy? Kto dał im prawo? — zaproponowała Ina Romanowna.
Nina pokręciła głową:
— To nie pomoże. Powiedz, Ina Romanowna, może wiesz, gdzie mogłabym pracować, żeby nie przegapić szkoły i jak najmniej widzieć tatę?
— Praca? Jesteś jeszcze za młoda. Choć, jeśli nieoficjalnie… Wiesz co, przyjdź do mnie jutro po południu, postaram się pomóc.
Nina otarła łzy i uśmiechnęła się:
— Dziękuję bardzo, na pewno przyjdę.
Tak Nina zaczęła pracować w szpitalu, gdzie brakowało pielęgniarek na nocną zmianę.
Nie zamierzała nikomu mówić, gdzie pracuje, ale w dzienniku podpisała się, że przyjdzie na studniówkę. Oczywiście zaraz zaczęły się szyderstwa, ale Nina starała się ich nie przejmować.
Wszyscy, którzy się z niej śmiali, mieli sukienki kupione przez swoich rodziców. A ona nie miała nikogo, kto by jej ją kupił, więc kupi sobie sama.
Nina chciała zamknąć wszystkim usta, sama nie wiedziała dlaczego, ale wiedziała, że nie jest gorsza od innych, a dla niektórych może nawet lepsza.
Tak, nie ma pieniędzy, ale na jeden wieczór na pewno sobie poradzi.
— Novikova, mówi się, że bezdomni na wysypisku dobrze poszukali i znaleźli ci sukienkę. Czy to prawda?
Svetlova nie mogła się uspokoić.
Zawsze była wokół niej ta grupa, która obserwowała każde jej słowo. Svetlova od dawna była nazywana królową klasy, i nikt nie wątpił, że ta reputacja pozostanie z nią na zawsze.
Nina cicho patrzyła na podręcznik. Najważniejsze było, żeby nie odpowiedzieć, a może Svetlova się znudzi i przestanie. Ale nic z tego.
— Nina, może przyjdziesz z jakimś chłopakiem? Czy na wysypisku jest ktoś w twoim wieku?
Nina nie wytrzymała:
— Taki jak ty?
Wokół rozległ się śmiech. Svetlova, zaczerwieniona ze złości:
— Oczywiście, sukienkę wyciągnęła z pośród śmieci, teraz czuje się pewniej. A co, Novikova, czy nie mogłabyś zostać królową tańca?
Nina wstała, uśmiechnęła się:
— Ty jesteś przyzwyczajona do gry nie zgodnie z zasadami. A tak można by walczyć.
Nina wyszła, a Svetlova została stojąc z otwartymi ustami.
— No, widzieliście to?
Mniej więcej tydzień przed studniówką w szpitalu zaczęło się prawdziwe zamieszanie.
Do szpitala przywieziono pięcioletniego chłopca, który spadł z hulajnogi i zranił głowę.
Z nim była opiekunka, która tylko pogarszała sytuację, ciągle dzwoniła do kogoś i przepraszała. Noc była zwykła, a na dyżurze został tylko lekarz dyżurny.
— Nina, uspokój tę histeryczkę! — lekarz dalej krzyczał przez telefon. — Rozumiesz, nie mogę go zatrzymać, mam oddział dla dorosłych…
Nie, to nie jest niebezpieczne, ale lepiej, żeby dziecko obejrzał chirurg dziecięcy.
Zmieszany położył telefon:
— Proszę, zrób coś, żeby ta kobieta w końcu się uspokoiła.
Nina uśmiechnęła się i zaprowadziła opiekunkę do korytarza, zaproponowała jej herbatę, a kobieta spokojnie wyjaśniła:
— Rozumiesz, Igor, tata tego chłopca to świetny człowiek, choć młody. Jest udanym przedsiębiorcą. Tak się zdarzyło, że został ojcem, gdy miał tylko 19 lat.
Dziewczyna nie chciała dziecka, a Igor wychowuje syna sam. Kiedy Igor miał 20 lat, matka dziecka zaczęła starać się odebrać mu syna. Ona nie potrzebuje dziecka, potrzebuje pieniędzy Igora.
Śledzi każdy jego krok, już napisała kilka donosów, że Igor poświęca zbyt mało czasu dziecku, że to niebezpieczne i nieuczciwe. A jeśli się dowie…
— Czy nie mówiłaś tego tacie? — zapytała zdziwiona Nina.
— Boję się. Igor może być bardzo surowy, — odpowiedziała opiekunka.
Nina zdecydowanie wyciągnęła rękę:
— Pozwól, że spróbuję wszystko mu wyjaśnić.
Rozmowa nie była łatwa. Igor, gdy tylko zrozumiał, co się stało, natychmiast zaczął krzyczeć, że wszystkich posadzi.
Nina musiała podnieść głos:
— Może mogłbyś się uspokoić i wysłuchać mnie? Nic strasznego się nie stało. Wszystkie dzieci upadają.
Twój syn bardzo się przestraszył, a winna jest pani i wasza opiekunka, która panikuje, bo boi się pani. Zachowujecie się jak tyran!
Po drugiej stronie telefonu zapadła cisza, potem Igor spokojnie powiedział:

— Czy mogę prosić, żebyście zabrali ich gdzie indziej, żeby nie byli w szpitalu i nie pojawili się w domu z opatrzonymi głowami?
Zapłacę dobrze. Będę do południa, wyślę adres SMS-em.
Nina chciała powiedzieć, że nie może, ale Igor już wyłączył telefon. Opowiedziała o rozmowie opiekunce, a ta skinęła głową:
— Tak, w tej sytuacji najlepiej będzie stąd odejść.
— Ale mój… mój tata może być pijany — powiedziała Nina.
Opiekunka zmarszczyła brwi:
— Iść do hotelu jest niebezpiecznie, mogą nas zobaczyć jacyś znajomi…
Po pół godzinie Nina otworzyła drzwi do mieszkania i nie rozumiała, dlaczego to wszystko robi. Czy naprawdę trzeba przeżywać jeszcze jedną hańbę?
Tata nie spał. Nina zdziwiła się patrząc na czysto posprzątane mieszkanie, a do tego pachniało jedzeniem.
— Ninočka, masz gości? Wspaniale! Zrobiłem tyle, że przez tydzień tego nie zjemy.
Wieczór był jakiś niesprawiedliwy, nienaturalny. Nina dawno nie czuła tego dziwnego uczucia, kiedy chce się wierzyć, ale boi się…
— Ninka. — Tata zaprosił Ninę do kuchni. — Muszę poprosić cię o przebaczenie. Tak mi wstyd. Nie wiem, co powiedzieć. Kup sobie coś na zakończenie szkoły.
Poszłam do starej pracy, dogadałam się i opowiedziałam wszystko bez owijania w bawełnę. Jutro idę na zmianę, a tu chłopaki policzyli ci cukierki.
Nie, nie mogła opisać, jak się cieszyła. Cieszyła się jeszcze bardziej, kiedy Polina, opiekunka Wania, wysłała ją do salonu, pomogła wybrać sukienkę i nauczyła tańczyć walca.
Igor… Nina starała się nie myśleć o nim, bo to wywoływało napięcie.
Nie wyglądał wcale na potwora, a na człowieka o silnym charakterze, autorytarnego, ale jednocześnie uczciwego. Starała się wyrzucić go z głowy.
Kierowca taksówki zdziwiony patrzył w lusterko:
— Co tu, do diabła? Dziewczyno, masz eskortę?
Nina odwróciła się, a całe ciało przeszedł ją gorąc. Za nimi jechał samochód Igora, a za nim jego ochrona. Zatrudnił ochroniarzy zaraz po rozpoczęciu procesu sądowego.
Nauczycielka surowo patrzyła na Svetlovą, wyglądającą jak modelka z modnego magazynu.
— Czy szybko czekamy na Novikovą? — usłyszała gniewne pytanie.
Galina Andrejevna pokręciła głową:
— Nigdy nie sądziłam, że to powiem, ale mam nadzieję, Svetlova, że znajdzie się ktoś, kto w końcu cię powstrzyma.
Galina Andrejevna zmarszczyła brwi, a potem jej twarz rozjaśnił uśmiech. — Cóż, twoja korona na pewno spadnie. Szybciej, niż się spodziewałam.
Svetlova milczała, patrząc, jak sam Igor Lebedew, marzenie wszystkich miejskich dziewczyn, pomaga Novikovie wysiąść z samochodu.
Miała piękną sukienkę, może nie tak drogą jak sukienka Svetlovej, ale wyglądała o wiele lepiej. I fryzura, i makijaż…
Svetlova zauważyła, że wszyscy zebrali się wokół Niny, a nikt nie stał obok niej.
Zerwała wstążkę z zakończenia szkoły i pobiegła do bramy — na takim przyjęciu nie chciała być.
Igor bawił się razem z wszystkimi. W szczycie zabawy wyszli na zewnątrz, żeby się ochłodzić. Kiedy poprawił Ninie koronę na głowie, powiedział:
— Nin, czuję się jakbym wrócił do czasów szkolnych. Okazuje się, że to takie przyjemne.
Uśmiechnęła się:
— Tak, nawet nie chcę, żeby to wszystko się skończyło.
Zapytał delikatnie:
— Dlaczego? Przecież czeka nas tyle ciekawego.
Nina pokręciła głową:
— Nie sądzę, że to o mnie.
— Szkoda, Nin.
Minęły trzy lata. Nina latała po salonach ślubnych, wybierając sukienkę. Ustalili, że ukończy co najmniej 3 lata na uniwersytecie, żeby nie zaczęła myśleć o porzuceniu studiów.
Igor tak jej powiedział. Jej ulubieni mężczyźni siedzieli na kanapie jak eksperci: Vania, tata i przyszły mąż.
— Cóż, jakiego kroju sukienka cię interesuje? — podeszła do niej konsultantka.
Nina uniosła wzrok. Svetlova… tyle myśli przeszło jej przez głowę. Nina, uśmiechając się, zapytała:
— Macie sukienkę z kontenera? Jeśli nie, to pójdziemy do innego salonu.







