Znalazłem pomidora, który „wygląda jak czołg”. „Żniwa są w pośpiechu, nic nie może ich dogonić”.

Kuchnia

„Posadziłem tę pomidora w zeszłym roku na radę Wasilija. Ten pomidor „jak czołg” jest naprawdę niesamowity. Plony po prostu wylewają się.

I przez całe lato i jesień nie widziałem żadnych chorób na nim.

A nie jest drogi. Kup – nie będziesz żałować!” – taka rekomendacja od mojej bliskiej przyjaciółki wydawała mi się bardzo przekonująca. I poszedłem do sklepów, żeby znaleźć to cudo.

Oto zbiory różnych odmian – 1/50 moich plonów.

Ale najpierw znalazłem opis w Internecie. Okazało się, że żadna fitoftora, kladosporioza czy nawet nicienie nie mogą go zaatakować. Niestety, okazało się, że to hybryda.

A ja, delikatnie mówiąc, jestem sceptyczny wobec hybryd. Tak, czasami je kupuję, żeby przetestować. Ale na następny sezon już kupiłem „Kornabel F1”.

A czy kupię jeszcze jakiegoś „czarnego konia”, to wciąż kwestia.

Treść. Jeszcze jej nie znalazłem na sprzedaż. A na „Ozonie” jest po prostu nieproporcjonalnie droga – 673 ruble. Za tę cenę na pewno jej nie kupię.

Wiesz, co jeszcze mnie „irytowało” w opisie? To cel tej hybrydy – pomidory stołowe.

Ale najciekawsze jest to, że ten pomidor nie jest atakowany przez typowe choroby roślin.

Jeszcze jej nie znalazłem na sprzedaż. A na „Ozonie” jest po prostu nieproporcjonalnie droga – 673 ruble. Za tę cenę na pewno jej nie kupię.

Ale jeśli znajdę ją za około 100 rubli, to na pewno ją kupię, żeby spróbować. Posadzę przynajmniej kilka krzaków.

Myślę, że również chcielibyście wiedzieć o tej hybrydzie, która jest genetycznie chroniona przed wieloma typowymi chorobami roślin solanowatych.

Ten pomidor został niedawno opracowany w Rosji, ale już został wpisany do państwowego rejestru. Hodowcami hybrydy są VNIOM i „Gavrish”.

Hybryda jest w obiegu od 2012 roku. W tym długim okresie zgromadzono ogromne doświadczenie w uprawie. Wszystkie mocne i słabe strony zostały zidentyfikowane.

Ta odmiana ma wydajność 25-30 kg na krzak (w każdym roku).

Wiesz, jaka jest deklarowana wydajność? 40 kg na m².

Biorąc pod uwagę, że jest to hybryda indeterminantna, którą zaleca się uprawiać na 2-3 pędach, jasne jest, że nie można posadzić więcej niż dwóch roślin na m². 20 kg pomidorów śliwkowych na krzak to całkiem akceptowalny wynik.

Ale to, co osobiście budzi poważne wątpliwości, jeśli chodzi o wydajność, zwłaszcza w szklarni, którą ma większość ogrodników, to fakt, że standardowa wysokość to zaledwie 2 metry lub nieco więcej.

A ta hybryda rośnie aż do 4 metrów.

Pierwsze grona pojawiają się powyżej liści 10-12, a nie jak zwykle powyżej liści 7-8. Więc rozumiesz, gdzie zaczynają się grona i na jakiej wysokości będą w szklarni o wysokości pnia 2 metry.

Monpassé. Jeśli uda mi się kupić nasiona tej hybrydy, będę ją uprawiał „po chińsku”. Zasadzę je na sadzonki w połowie lutego.

A pod koniec marca przytnę czubek powyżej liści 5-6. To pozwoli mi uzyskać pierwsze grona w bardziej standardowej odległości od ziemi, a nie w drodze do sufitu.

Wiesz, co jeszcze mnie „irytowało” w opisie? To cel tej hybrydy – pomidory stołowe.

Kiedy szukałem informacji, odkryłem, że ten pomidor jest dość mięsisty, bardzo aromatyczny, z jędrnym miąższem, ale z bardzo cienką skórką.

To czyni go niemożliwym do konserwowania. Moja przyjaciółka powiedziała, że musiała przetwarzać masę pomidorów na sok i pastę.

I chodzi o tę właśnie hybrydę. Źle się przechowuje. A jednocześnie dojrzewa w całych kiściach na raz.

A jednak chcę go uprawiać. Przynajmniej dlatego, że to stosunkowo nowa hybryda, a do tego pochodzi z rosyjskiej hodowli.

Ponadto należy do elitarnych nasion przeznaczonych do rolnictwa. Dlatego tak trudno je znaleźć w sprzedaży detalicznej.

Ale najciekawsze jest to, że ten pomidor nie jest atakowany przez typowe choroby roślin.

Widziałem to na własne oczy pod koniec września w szklarni mojej przyjaciółki.

Ona nie jest zbyt entuzjastycznie nastawiona do stosowania środków ochrony roślin, zwłaszcza tych, które wymagają częstych uzupełnień. Jej taktyka jest prosta: cokolwiek rośnie, to dobrze. Jeśli krzak zachoruje, zbiera pomidory i pali krzak.

Zwykle wszystkie pomidory są usuwane i palone w szklarni już na początku września.

Ale pod koniec września poszłam do niej, a ona chwali się, że pięć krzaków z czerwonymi pomidorami i zielonymi liśćmi stoi tam i nie wydaje się, żeby były dotknięte jakąkolwiek chorobą.

Brikki. I to bez żadnych zabiegów ochronnych. Cóż za cud! Wtedy dowiedziałam się o tym pomidorze „jak czołg”. Nazywa się „T-34 F1”. Pamiętam to, szukam, ale nie mogę znaleźć, żeby kupić.

Może jednak znajdziesz to cudo – kup, spróbuj je uprawiać. Będzie ciekawie zobaczyć, co się wydarzy. A ja nadal będę szukać.

P.S. Już zamówiłem je od dobrego przyjaciela, który wkrótce przywiezie tę hybrydę do swojego sklepu.

Visited 71 times, 1 visit(s) today
Oceń ten artykuł